Codziennie rano, przed rozpoczęciem pracy, witam się ze wszystkimi dziećmi z imienia, spotykając się z nimi poprzez utrzymanie kontaktu wzrokowego. Taka potrzeba zrodziła się z własnych doświadczeń, kiedy ja sama byłam jedną z 7 osobowej gromady dzieci, a nigdy nie przyszłam na obiad kiedy mama nie zwróciła się do mnie po imieniu, zapraszając na wspólny posiłek.
"Marcina zawołałaś, a mnie to już nie" sepleniłam z zazdrością, bo ja też chciałam być zauważona.
"Ale ja zawsze Was wszystkich zapraszam, ja was wszystkich kocham. Jak wołam Marcina to Ciebie też mam na myśli" próbowała wytłumaczyć się mama.
Ale od tej pory, wiedziała, że nie przyjdę z podwórka i będę zjadać jabłka z sadu, dopóki do póty nie usłyszę, że mnie również zaprasza.



Od kilku tygodniu po szkoleniu z Panią psycholog Katarzyną Wnęk- Joniec, dbam należycie o utrzymywanie  w rozmowie i spotkaniu, kontaktu wzrokowego. Z uwagą przyglądam się dzieciom, które na moje powitanie nawet nie odpowiadają, już nie wspomnę o spotkaniu. Doświadczam każdego dnia, innego sposobu przywitania: podejście do każdego dziecka, zwracanie się po imieniu, przysiadanie na poranną przedśniadaniową rozmowę, dotykanie się opuszkami palców, dotykanie ramienia, przytulanie, etc. Za każdym razem spotykam się z inną reakcją dzieci. Wytrwale pielęgnuję poranne przywitanie i choć nie zawsze otrzymuje to czego oczekuję, dzisiejszy zwrot akcji pokazał mi, że moje poranne zauważanie dzieci nie jest im obojętne.

"Cześć Mia, cześć" powtórzyłam dwa razy, kiedy właśnie jej wzrok był skierowany na kiełkujące słoneczniki.
"Cześć Agata -odpowiedziała zauważając moje zainteresowanie i otwartość - wiesz co miałam w weekend urodziny i dostałam prezenty, choć pokażę Ci" pobiegła a ja za nią.
"Patrz dostałam kredki wodne i karton do malowania pastelami, a tu już zaczęłam kolorować" I otworzyła przede mną swoją artystyczną duszę, przewracając kartka po kartce. Rysunki jakie wykonała wręcz zapierały dech w piersiach. I choć wiem, że powinnam wzmocnić ją innymi słowami co chwilę powtarzałam:
PIĘKNE! Napełniona zachwytem, poszłam witać się z resztą gromady.

Podczas śniadania przybiega do mnie AjA i pierwszy raz odkąd pracuję a pracuję już 4 miesiące usłyszałam jak zwraca się do mnie używając mojego imienia:
"Agata, patrz wypadł mi przed chwilą ząb"  po czym otworzyła swoje uzębienie wtajemniczając mnie w życie swojego wnętrza.

I dopiero teraz, jak właśnie o tym piszę, widzę jak moja uwaga choć w mniej oczywisty odzewie, zostaje przez nich doceniana.

Każdy po­winien mieć ko­goś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiado­mo jak dziel­ny, cza­sami czu­je się bar­dzo samotny.  Ernest Hemingway