Z natury i od dziecka widząc puszkę czy pustą butelkę nie uznawałam tego nigdy za śmieć, zabierałam ze sobą i w domku do zabawy robiłam z tego co przyszło do głowy- miseczkę, lejek, karmnik dla ptaków, wazon na kwiaty i wiele wiele innych. Do tej pory tak mam, zanim coś wyrzucę zastanawiam się co mogę z tego zostawić. Oczywiście to dość ryzykowne podejście do życia :D


 Wczoraj do ręki brałam pierwszą lepszą zabawkę i zadawałam dzieciom pytanie
"Co to jest?"
"Truskawka!" odpowiedziały zgodnie dzieci
A gdyby nie była to truskawka, to co to mogłoby być? zapytałam
Na twarzach dzieci konsternacja, przez chwilę zastanawiałam się czy dobrze sformowałam pytanie.
"Rakieta" piszczy podekscytowany Antek
"Żar węgla" dodałam

I tym sposobem zaczęliśmy szukać kolejnych banalnych niebanalnych przedmiotów.

Teraz szukam w internecie jaki obszar mózgu poruszaliśmy na wczorajszych zajęciach. I okazuje się, że wczoraj rozwijaliśmy myślenie dywergencyjne odpowiedzialne, który jest odpowiednikiem twórczego myślenia.

Choć nadal uważam, że dzieci patrząc na "drzewo" widzą coś więcej niż tylko drzewo ...